27.02.2010

LAIBACH podwójnie w Bośni i Hercegowinie

4. i 5. czerwca LAIBACH pojawi się w Banja Luce w Bośni i Hercegowinie, pierwszego dnia zagra koncert związany z LAIBACH REVISITED, a drugiego z LAIBACHKUNSTDERFUGE.

18.02.2010

Kolejny koncert


13. marca LAIBACH pojawi się w domu kultury w Kamanje, w Chorwacji.

12.02.2010

Occupied Europe NATO Tour 1994-1995



„Occupied Europe NATO Tour 1994-1995” jest piętnastym albumem grupy i kolejną instalacją projektu „NATO”, zawierającą nagrania koncertowe. Nagrania audio pochodzą z koncertu w DC3 Dakota w Lublanie, podczas gdy nagranie wideo zawiera materiał z Sarajewa, wydarzenia Państwo NSK Sarajewo oraz materiałów z Moskwy i Warszawy. Album został wydany w limitowanym boksie. Przybycie LAIBACH do Sarajewa było spełnieniem ich, złożonej dwa lata przed przybyciem, obietnicy, że pojawią się w Sarajewie przed oddziałami NATO.



REAKCJE:

LAIBACH jest pierwszym pierwszoligowym zespołem rockowym, który zagrał w Sarajewie od czasu wybuchu wojny ponad 3 i pół roku temu... Wierny swemu rozpoznawalnemu audiowizualnemu konceptowi, LAIBACH zagrał dwa niezapomniane koncerty dla obywateli Sarajewa, przez to konkludując trasę z ostatnim albumem „NATO”, poprzez terytorium, które reprezentuje newralgiczną ranę w historii Europy.

Aida Kalender, Focus, 30.11.1995


W starych, dobrych czasach, każda z wizyt LAIBACH w Sarajewie oznaczała ogłoszenie przez państwo stanu gotowości wewnątrz służb narodowych. Lecz czasy zmarniały do tego stopnia, że kiedyś najbardziej subwersywna grupa z terytorium byłej Jugosławii teraz dostaje główny czas antenowy w telewizji Bośni i Hercegowiny, o 8. wieczorem, zaraz po wiadomościach wieczornych, a ich koncert jest ogłoszony w samych wiadomościach, w ciągu pierwszych piętnastu minut. [...] Koncert LAIBACH w Sarajewie był dwugodzinnym, solidnym i dobrze skonstruowanym konceptualnie wydarzeniem, które przyciągnęło publikę Sarajewa, głodną takich wydarzeń, które właściwie przyniosło im to, co prezydent Bośni Alija Izetbegovic podpisał tego wieczoru w Dayton: wolność, pokój i państwo bez terytorium.”

Ozren Kebo, Dani/Mladina, nr 48, 28.11.1995


Wysoce profesjonalny show, z niezwykłą synchronizacją świateł, dymu i innych muzyczno-rytmicznych efektów oraz wysublimowanego performance’u scenicznego, w którym wszystko było zaplanowane i wykonane w detalach, przekonując nas do wysokiej artystycznej wiarygodności muzycznej estetyki LAIBACH.

Ta., Pandurevic Oslobodenje, nr 17047, 24.11.1995


„NATO”, album LAIBACH, również zawiera utwór zatytułowany „Mars on River Drina” (czytaj: Marsz boga wojny na rzece Drina, czytaj: Marsz na rzece Drina) – serbski marsz wojenny z czasów pierwszej wojny światowej. Nawet fanatyczni profesjonaliści i artyści tacy jak LAIBACH opierali się aby zagrać ten utwór w Sarajewie. Wierząc, że LAIBACH go zagra, czekałem z niecierpliwością na reakcję widowni, dosłownie zapakowaną, w audytorium Teatru Narodowego. Uderzanie trzech bębnów powoli zmieniło się w to, co my, a przynajmniej większość z nas, czułaby w stosunku do tej kompozycji: czystą grozę. Sarajewo jest prawdopodobnie ostatnim miastem, w którym „Marsz na rzece Drina” powinien być wykonany, lecz LAIBACH zagrał go, w jedyny prawidłowy sposób, i odniósł sukces.

Srdan Vuletic, DANI, nr 38, 12.1995


To, co jest wspaniałe w koncercie LAIBACH w Sarajewie to fakt, że jego występ był niemal taki sam jak w innych miastach na świecie. LAIBACH nie wywyższył nas patetycznie do niebios (co często ma miejsce), ani nie traktował protekcjonalnie (co jest jeszcze częstsze) tylko dlatego, że jesteśmy z Sarajewa. I to jest to, czego potrzebujemy i co chcemy. Amsterdam, Moskwa, Berlin, Lublana, Londyn, Mińsk, Sarajewo – wszyscy jesteśmy tacy sami. Tylko w taki sposób Sarajewo może być włączone do mapy europejskich, światowych miast.

Srdan Vuletic, DANI, nr 38, 12.1995


To było bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń w Sarajewie czasów wojny.

Ozren Kebo, Dani/Mladina, nr 48, 28.11.1995


Koncert LAIBACH, jak i obecność całego NSK w Sarajewie, wyszło tak dobrze, że w tym momencie, podpisanie traktatu pokojowego w Dayton wygląda niczym wydarzenie towarzyszące.

Srdan Vuletic, DANI, nr 38, 12.1995


Był to stosowny miks macho i surrealizmu ukochanego przez bałkańskich artystów, oraz rzadka możliwość dla młodzieży Sarajewa zapomnienia o wojnie; mimo, że o pokoju rozmawiano w Dayton, niektórzy uważali koncert za przygodny omen.

Emma Daly, zagraniczny korespondent w Sarajewie.


Sądzę, że dziś w nocy może być koniec wojny, LAIBACH jest dobrym znakiem. Czuję się wspaniale.

Adis Cingic, menadżer klubu Obala.



Recenzja:

Jesienią 1994 roku, napędzany swym nowym albumem „NATO”, LAIBACH uderzył w trasę po „okupowanej” Europie i „wyzwolił” kilka europejskich miast. 26. października ostatniego roku zagrali tryumfalny koncert w zatłoczonym liczbą 3000 widzów DC3 Dakota. Nie wiedzieliśmy wtedy tego, ale była to próba generalna do historycznych występów 20. i 21. listopada w Sarajewie, jako część szerszego projektu, w którym NSK ogłosiło Sarajewo Pństwem NSK i wydało 350 paszportów jego obywatelom. Pierwszy koncert zbiegł się w czasie z ostatnim dniem wojny, i podpisanie traktatu pokojowego w Dayton nastąpiło godzinę przed koncertem drugiego dnia. Przed podpisaniem, i przed koncertem LAIBACH, w całym Sarajewie można było znaleźć następujące graffiti: „Pieprzyć Dayton, LAIBACH grają”. Ludzie Sarajewa nie wiedzieli, że grupa będzie pierwszą częścią sił NATO. Pierwsze oddziały przybyły do miasta kilka dni po odjeździe LAIBACH.

Dokładnie tydzień wcześniej, ku pamięci krwawych wydarzeń w Bośni i Hercegowinie, największa niezależna wytwórnia w Wielkiej Brytanii, Mute Records, wydała limitowany box zawierający nagrania z koncertu LAIBACH w Lublanie. Zestaw zawiera CD, kasetę wideo i ponumerowany booklet. CD zawiera 8 z 15 utworów z albumu „NATO” i największe hity od czasów „Opus Dei”. Dźwięk i wizja zostały nagrane przez ekipę filmową RTV Słowenia. Obraz jest właściwie odmienny od tego pokazanego kilka miesięcy temu w programie „Sobotnia noc” (Sobotna noc) w TV Slovenia, ponieważ dodano wizualny miks, fragmenty dokumentalne z Moskwy, Warszawy i Sarajewa, oraz dużo komputerowej animacji. Wizualizacje są tak zgrabne i dynamiczne, że czasami film przypomina bardziej video z MTV niż nagranie koncertowe. To wydawnictwo z pewnością konkluduje fazę „NATO”. Co znaczy, że jest to czas aby zacząć zgadywać a czym grupa zadrze teraz. Może Stany Zjednoczone Europy?

Zlato Krec, Delo, 12.08.1996

[Album „NATO” został wręczony sekretarzowi generalnemu NATO w obecności najważniejszych członków organizacji przez ministra spraw zagranicznych Słowenii. Materiał „Occupied Europe NATO Tour 1994-1995” w odrestaurowanej wersji został wydany na DVD LAIBACH w 2004 roku.]



Utwory CD:
1. N.A.T.O.
2. War
3. Final Countdown
4. In The Army Now
5. Alle Gegen Alle
6. National Reservation
7. 2525
8. Mars On River Drina
9. Everlasting Union
10. Leben Heisst Leben
11. Sympathy For The Devil
12. Trans-National
13. Wirtschaft Ist Tot
14. Geburt Einer Nation
15. Opus Dei

Utwory video:
1. N.A.T.O.
2. War
3. Final Countdown
4. In The Army Now
5. Dogs Of War
6. Alle Gegen Alle
7. National Reservation
8. 2525
9. Mars On River Drina
10. Wirtschaft Ist Tot
11. Sympathy For The Devil
12. Geburt Einer Nation

09.02.2010

Wystawy w Izraelu

Na profilu facebookowym Avi Pitchona - kuratora wystawy IRWIN w Izraelu "Oko Państwa" można obejrzeć zdjęcia z wystawy, oraz z wcześniejszej wystawy z udziałem LAIBACH zatytułowanej "Biały Sport".

Profil znajduje się tutaj.

UPDATE: Poniżej znajduje się film przedstawiający powitanie IRWIN w Izraelu przez Public Movement.

LAIBACH w Polsce oraz wyjazd do Niemiec



Na ostatni dzień Christmas Ball można rezerwować bilety poprzez ShortCut w cenie 395-399 zł (bilet + przejazd + ubezpieczenie) - więcej informacji wkrótce. Koncert ma miejsce w Berlinie, 29. grudnia, podczas niego wystąpią, prócz LAIBACH, Fields Of The Nephilim, Project Pitchfork, Agonoize i Faderhead. Wyjazdy z Warszawy i Krakowa, ewentualnie przy uzbieraniu ponad 20 osób możliwe będzie zorganizowanie wyjazdu z Opola przez Wrocław.

Ponadto 25. czerwca w Raciborzu odbędzie się wRacku Festiwal, podczas którego na dwóch scenach pojawi się ok. 14 zespołów z Europy. Gwiazdą festiwalu jest LAIBACH. Pojawić mają się również Das Ich czy Zion Train - festiwal prezentuje się jako możliwość spotkania się z różnymi gatunkami muzyki.

UPDATE: Oficjalna strona festiwalu znajduje się tutaj. Festiwal ma trwać dwa dni i posiadać dwie sceny, prawdopodobnie jedna ma być zarezerwowana tylko dla LAIBACH i Das Ich.

05.02.2010

NATO



NATO JEST RAMĄ DLA PRZYMIERZA STWORZONEGO ABY ZAPOBIEGAĆ AGRESJI LUB BY JĄ TŁUMIĆ, JEŚLI SIĘ POJAWI. MA ZA ZADANIE BRONIĆ WOLNOŚCI, WSPÓLNEGO DOBRA I CYWILIZACJI. UFUNDOWANE NA ZASADACH DEMOKRACJI, WOLNOŚCI I ZASADY PRAWA. DOSTARCZA CIĄGŁEJ WSPÓŁPRACY I KONSULTACJI NA POLITYKI, EKONOMII I INNYCH MILITARNYCH POLACH. JEST USTANOWIONE BY JEDNOCZYĆ SWE WYSIŁKI DLA KOLEKTYWNEJ OBRONY I PROPAGOWANIA STABILNOŚCI, BEZPIECZEŃSTWA I DOBROBYTU W STREFIE PÓŁNOCNO-ATLANTYCKIEJ. MA NIESKOŃCZONY CZAS TRWANIA.

Waszyngton DC 1949-1994

LAIBACH, Sarajewo 1995

W 1994 roku LAIBACH wydał album „NATO”, odpowiedź na wydarzenia w Bośni i Hercegowinie, demokratyzacji Europy i kolektywnemu bezpieczeństwu wewnątrz Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. „NATO” jest czternastym albumem grupy i siódmym dla wytwórni Mute Records. Dwuczęściowa „Trasa Okupowanej NATO Europy 1995-1995”, która zakończyła się w Sarajewie, towarzyszyła wydaniu.



Recenzje:

Następca wydanego w 1992 roku „Kapital” i początek ich nowej republiki (nie pytaj), LAIBACH wrócił. Możesz pamiętać ich przemianę „One Vision” Queen w poruszający Volk hymn, który w jakiś sposób zdołał naświetlić pewną dziwnie wspólną ziemię między Nurymbergą a Freddie’m Mercury’m („Ein Fleisch!/Ein Mensch...”). Możesz nawet pamiętać ich wolną detonację „Sympathy For The Devil”, przemienioną w grobową pocztówkę z piekła. LAIBACH był zawsze straszny i komiczny – najczęściej równocześnie. „NATO”, jestem zachwycony, że mogę to powiedzieć, przewyższa nawet ich najbardziej burleskowe momenty.

Najwyraźniej „NATO” jest zainspirowane stanem płynnego zaciskania się Wschodniej Europy. Lecz nie pozwól by to przysłoniło Ci faktu, że upodobanie LAIBACH do uszlachetniania głupich popowych piosenek jak „In The Army Now” Status Quo z absurdalnie operowym przepychem i teutoniczną przepowiednią, odkrywa, że są one bardziej pokrewne do rodzaju uroczystego słoweńskiego Franka Sidebottom. Na „The Final Countdown” Europe, Milan alarmująco intonuje „Zmierzamy na Marsa/Lecz wciąż stoimy wyprostowani”, i natychmiast pudelkowaci rockersi stają się zwiastunami apokalipsy z twarzami pokrytymi popiołem. Gdzie indziej, temat albumu zmiany porządku świata bierze Holsta („Planety”), Pink Floyd („Dogs of War”) i Edwina Stara („War”), przemieszcza je do, wykreowanej przez LAIBACH, wielkiej wizji Europy zmieniającej się na koniec milenium. Nostradamus, Wagner, Giorgio Moroder i Pakt Warszawski tworzą idealnych współtowarzyszy. Jak właściwie LAIBACH nie stracił równowagi przez tak długi okres czasu jest czymś, czego nigdy nie zrozumiem. Nie chciałbym ich jednak innych.

Peter Paphides, Time Out, 19-26 październik 1994



Zawsze było bardzo trudno przypiąć LAIBACH do jakiegoś stylu. Pewne składniki ich dźwięku (mroczne orkiestracje, mocno akcentowane, grobowe wokale) pozostały relatywnie trwałe i pozwalają na łatwą identyfikację ich twórczości. Jednakże kontekst, wewnątrz którego te charakterystyczne składniki są używane ogromnie się zmieniał. Stworzyli wszystko od teatralnych koncept-albumów jak „Macbeth” do złożonych z coverów albumów takich jak „Let It Be” czy „Sympathy For The Devil”.

„NATO” łączy obie te ekstremy w nierozróżnialną całość, album z konsystentnym tematem, który jest zaimplementowany w całości przez covery. Bardziej niż zatrzymać się przy jednym artyście, grupa wybrała materiały z wielu źródeł i przemieliła je przez LAIBACHową maszynę do mięsa. Nie wszystkie wybrane utwory były oryginalnie poświęcone wojnie, lecz z ich talentem do zmieniania wszystkiego na brzmienie nagrane przez requiem disco Czerwonej Armii, nie jest to ważne.

Na początek jest samo „NATO”. W pewnym czasie w przytłumionej, odległej przeszłości ten utwór był „Marsem” Gustava Holsta, lecz LAIBACH, w typowo trudny sposób, wziął najbardziej nawiązujące do wojny fragmenty muzyki do albumu i dodał dance’owy beat oraz zaopatrzył w elektroniczne bulgotanie by wyprodukować dziwne skrzyżowanie pełnej orkiestracji i lekkiego techno, które unowocześnia Holsta przed(pierwszo)wojenny utwór do wieku elektronicznej wojny i kierowanej laserami broni. To działa, lecz interpretacja LAIBACH jest raczej mniej apokaliptyczna niż oryginał, pozwalając jej spotkać się z innymi metamorfozami coverów w połowie drogi.

„War” Edwina Starra jest równie niekonwencjonalna. Częściowo współczesne techno, częściowo LAIBACHowy teatr, słowa zostały sprytnie zmienione, tak, że oryginalnie retoryczne pytanie Starra „Wojna – dla czego jest dobra?” w końcu znalazło odpowiedź. Dla nauki, religii, dominacji i komunikacji, nawiązując do LAIBACH. Dokładniej, wymieniają (między innymi) GM, IBM, Newsweek, CNN, Universal, Siemens, Sony... lista się ciągnie. Bardzo sprytnie zrobione, zarówno muzycznie, jak i tekstowo, nawet jeśli lista wojennych benefaktorów wydaje się momentami dziwna. Sony? Czy nie są oni tylko konsumencką firmą elektroniczną? Czy może przegapiłem w jakiś sposób Bombowiec?

Pierwszy singiel wzięty z tego albumu, cover „The Final Countdown” Europe, był wysoce komercyjną mieszaniną lekkiego euro-disco i zwyczajowych składników LAIBACH. Kiedy usłyszałem singiel, podejrzewałem, że wersja albumowa będzie mniej wyraziście nadająca się do tańca.

Miałem rację, lecz nie do oczekiwanego stopnia. Wersja albumowa faktycznie sugeruje, że Pet Shop Boys uciekli do zamku na bałkanach i zaczęli eksperymentować z piszczałkowymi organami wielkości domu i mocno akcentowanym chórem, lecz wciąż jest raczej popowo i raczej mniej wybuchowo i pompatycznie niż miałem nadzieję. Wciąż, jest bardzo dobre i z pewnością Joey Tempesta przewróciłby się w grobie, gdyby był martwy w innym, niż muzyczny, sensie.

Myśl o LAIBACH coverującym Status Quo jest wystarczająco dziwna sama w sobie, lecz bezpośrednia rzeczywistość jest jeszcze dziwniejsza. Ich przekład „In The Army Now” jest rozpoznawalny, lecz przekształca utwór w wizerunek LAIBACH jako zestaw majestatycznych sekwencji chóralnych i dance’owego beatu. Działa to dobrze, lecz nie mogę nic więcej o tym powiedzieć. „Dogs Of War” Pink Floyd przeszło podobną kurację. Nie znam oryginału, lecz niezależnie od tego jak on brzmiał, teraz jest utworem techno o wysokim BPM z chórami i grobowymi, słoweńskimi, przejaskrawionymi tonami. Ponownie, to działa dobrze, lecz trudno jest właściwie powiedzieć dlaczego.

Prawdopodobnie najbardziej wiernym coverem jest „Alle gegen Alle” DAF. Pewnie z powodu uderzającego minimalizmu oryginału – było tak mało z czym można rozpocząć pracę, że nie można właściwie dodać zbyt wiele, jeśli chce się by pozostało rozpoznawalne. Dodatkowo, powiedzmy to wprost, nawet Shirley Temple brzmiałaby jak DAF gdyby wyszczekiwała niemieckie słowa do nagiego, militarnego, dance’owego beatu. Muzycznie, jest bardzo blisko oryginału, lecz dodane są nieuniknione wokale LAIBACH i chór, oraz dziwny chóralny most, który sugeruje, że LAIBACH rozważa dodanie utworu do muzycznego spektaklu z lat 30. o wiecach nurymberskich.

Następny utwór, który LAIBACH nieco zmodyfikował tekstowo, przemienił się z „Indian Reservation” w „National Reservation” ze stosownymi, tekstowymi zmianami by ustawić utwór ku sytuacji dawnych sowieckich satelit we Wschodniej Europie. Być może nie jest całkowicie słusznym porównywanie obecnej sytuacji Wschodniej Europy do rdzennych Amerykanów, lecz muzycznie utwór jest wystarczająco interesujący i przetacza się miło.

Ich interpretacja starego hitu Zagen And Evans „In The Year 2525” uderza bardziej kompleksowo. Utwór zawsze lepiej pasował muzycznie do ich obecnego dojścia, niż większość materiału stąd, lecz LAIBACH dokonał bardzo interesujących rzeczy tekstowo, zastępując mnóstwo tysięcy lat przyszłej historii dokumentowanej w oryginale na ponurą i zdecydowanie apokaliptyczną historię okresu 1994-1999. Te mroczne, słoweńskie wokale są tutaj doskonałe, udaje im się zawrzeć doskonały sens światowego wyczerpania, cynizmu i smutku. Minimalistyczna muzyka grzmocących uderzeń serca działa również doskonale.

Album jest zakończony utworem, którego oryginału nie mogłem wyśledzić. Wiem, że był to oryginalnie „Marsz na rzece Drina” (czytaj: Marsz Boga Wojny na rzece Drina, czytaj: Marsz na rzece Drina – który jest serbskim hymnem militarnym z Pierwszej Wojny Światowej), ale tyle na ten temat – informacje o oryginalnych wersjach są, niestety, wydrukowane nieco nieczytelnie na samej płycie, a nie w booklecie. Wygląda na to, że skomponowany został przez Stanislava Binickiego, lecz nie jestem pewien, czy tak się pisze jego nazwisko, a z moją muzyczną encyklopedią, obecnie niedostępną, nie mogę tego potwierdzić. Jakby nie było, niezależnie od kompozytora, aranżacja LAIBACH jest wyśmienita. Zaczyna się w mrocznym, wojennym stylu, punktowanym przez męski i żeński chóry, upiorne jęki i zawodzenia, oraz militarny bęben zanim przeniesie się w bardziej współczesny styl. Nieco kiczowata orkiestra dęta jest odrobinę dziwnym obrazkiem Kapitana Kirka walczącego z człowiekiem w kostiumie jaszczura o rękę kobiety z zielonymi włosami bardziej niż cokolwiek militarnego, a chór czasem sugeruje latające małpy z „Czarodzieja z krainy Oz”, ale oto macie. Bardzo przyjemne, nawet jeśli nie do końca zawiera pożądany efekt.

Podsumowując, jestem pod wielkim wrażeniem. Jak zawsze trudno porównać to do jakiegokolwiek wcześniejszego wydawnictwa LAIBACH, ponieważ nigdy nie podąża on dwa razy w tym samym kierunku. Jednakże, najpewniej bardziej spodoba się tym, którzy lubią coverowy materiał grupy, jak „Let It Be” niż tym, którzy lubią „Macbeth” czy starsze nagrania.

Zainteresowanie leży tutaj w LAIBACHa własnym nie-niewolniczym dojściu do coverowania materiału innych niż w tym co same reinterpretacje mogą powiedzieć. Jest tu mniej parodii niż wcześniej, LAIBACH wyraźniej skupia się mniej na demolowaniu coverowanych artystów, a bardziej na użyciu ich materiału by odpowiadał punktowi widzenia LAIBACH.

Oczywiście, nie znaczy to, że materiał tutaj nie może być rozpatrywany w parodyjnym znaczeniu – „The Final Countdown” jest, doskonałym przykładem totalnie wojennego dojścia do coveru, którego LAIBACH używał w przeszłości. Jest więcej na rzeczy, i poprzez zmienianie piękna i strachu, jednak nie w takim stopniu, jak w ich najlepszym materiale. Zdecydowanie warte słuchania, i jako dobre wprowadzenie do ich bardziej współczesnego brzmienia, bardziej niż cokolwiek, co wydali w przeszłych kilku latach.

Al Crawford



Utwory:
1. NATO
2. War
3. The Final Countdown
4. In The Army Now
5. Dogs Of War
6. Alle gegen Alle
7. National Reservation
8. 2525
9 Mars On River Drina

04.02.2010

Daty Kongresu Obywateli Państwa NSK ogłoszone

Komitet Organizacyjny Pierwszego Kongresu Obywateli NSK ogłosił, że główne wydarzenia będą miały miejsce od czwartku 4. listopada do soboty 6. listopada. Delegaci przyjadą dzień wcześniej, a wyjadą dzień później. Pełny program włączający wystawy, filmy i rozmowy zostanie ogłoszony wkrótce.

01.02.2010

Pierwsza zapowiedź koncertu


W internecie można napotkać pierwszą bardziej konkretną informację, co do koncertów LAIBACH w 2010 roku. Zapowiedź prowadzi do grudnia, gdzie w dniach 26-29. tegoż miesiąca LAIBACH ma pojawić się na The Christmas Ball w Hanowerze, Kolonii, Würzburgu i Berlinie w Niemczech. Wystąpią także Fields Of The Nephilim, Project Pitchfork, Agonoize oraz Faderhead.

LAIBACH on demand






View all Warsaw events at Eventful